Przejdź do głównej zawartości

Wena


    Chroniczny zanik weny męczy. Z punktu widzenia pisarza, można uznać to za chorobę. Tak pomyślał też Ignacy, gdy spoglądał na pustką kartkę papieru. Na myśl przyszło mu, że z braku lepszego pomysłu mógłby ją zjeść. W końcu co mu szkodzi. Zaczął się zastanawiać jak smakuje zapisana kartka papieru. Wziął ją do ręki i zaczął drzeć na małe kawałki, dopóki do gabinetu nie weszła jego żona.

– Ignaś? – Zdziwiła się. – Co ty wyprawiasz?

– Tworzę wenę – odparł.

Kobieta znała męża wystarczająco, więc zostawiła go w spokoju.


Po dwóch tygodniach Ignacego nie było, za to biała kartka zawierała jego karykaturę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dziewczyna z fajką

    Doskonale pamiętała tamten dzień. Zapadł jej chyba w pamięć tylko dlatego, że tak strasznie wtedy lało, a czekała akurat na wiadomość od przyjaciela, który mógłby zabrać Larę do domu. Nie miała parasola, więc trzęsła się z zimna, a mokre ubrania przylegały do ciała, dodatkowo potęgując wrażenia.      Deszcz spadał z poszarzałego nieba strumieniami, nawet nie pozwalając przebić się pierwszym promieniom słońca. Na brukowych kostkach co chwilę wykwitały nowe kałuże, w które ochoczo wdeptywali zataczający się imprezowicze, wychodzący z klubu. We wzburzonej tafli odbijały się zniekształcone szare budynki, wyznaczające kwadratową granicę miastowego rynku. Zazwyczaj był pusty o tej porze, jednak tym razem tętnił życiem.      Zabawa zapowiadana była już od wielu tygodni z okazji stulecia istnienia starego, acz renomowanego klubu. Wejściówki i drinki były za darmo, jednak w zamian wejść mogła ograniczone liczba osób. Lara stwierdziła,...